To niesamowite co może zrobić z człowiekiem mega kac. Czuję się jak narodzony na nowo... prawdopodobnie dlatego, że kac był jak ciągnące się zdychanie, które minęło i na wyższym poziomie się sfinalizowało (zdechłem), a jak się można przekonać nadal żyję (narodzenie na nowo:). Być może Jezus po ostatniej wieczerzy miał trzydniowego kaca giganta, który totalnie przeorał mu głowicę - początek wielkiego mitu. Czuję się jakby ktoś wyrwał mnie z mojej stęchłej codzienności i wsadził w zupełnie inne życie, pełne nowych możliwości. W efekcie pod wpływem fali ekscytacji zrodzonej na wieść o koncercie Manu Chao na MaltaFestiwal(u) zgłosiłem się na wolontariat przy jego organizacji. hahaha :) Po kryjomu podśpiewuję sobie Bella Ciao.
E seppellire lassù in montagna,
o bella, ciao! bella, ciao! bella, ciao, ciao, ciao!
E seppellire lassù in montagna
sotto l'ombra di un bel fior.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
witaj mężczyzno spod znaku panny. co ty robisz na blogspocie? fajnie z tym manu.
OdpowiedzUsuńfajnie?! GENIALNIE!!! :D
OdpowiedzUsuńPiszę sE